BRODY SĄ NA TOPIE, ALE NIE W DZIALE KOSMETYKÓW DO PIELĘGNACJI

Kiedy odwiedzam lokalny sklep spożywczy lub supermarket (lub, jak powiedzielibyście wy, Amerykanie, „centrum handlowe”), zazwyczaj szybko mijam dział z produktami do pielęgnacji dla mężczyzn. Nie wynika to z tego, że nie interesują mnie produkty do pielęgnacji. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Często mijam ten dział po prostu dlatego, że wszystkie półki wydają się być wypełnione maszynkami do golenia, żelami do golenia, kremami do twarzy i wieloma innymi produktami do golenia brody, które jeszcze bardziej wspierają eliminację męskiego zarostu.
Jako dziecko wychowałem się w rodzinie, w której przed moim pojawieniem się nikt nie miał pełnej brody. A przynajmniej tak pamiętamy zarówno ja, jak i moja mama. Miałem małą rodzinę, w której było dwóch braci, a ja byłem środkowym z trzech synów. Typowa mama, tata i rodzeństwo. Miałem szczęście mieszkać bardzo blisko moich dziadków, którzy mieszkali rzut kamieniem od nas. Mój dziadek był surowym Irlandczykiem. Był stanowczym, ale sprawiedliwym człowiekiem. Moja babcia była dosłownie zrobiona ze złota. Mała Irlandka, która nigdy nie dostrzegała w nikim złego i zawsze traktowała ludzi tak, jak sama chciała być traktowana. Mieli ogromny wpływ na moje wychowanie, ponieważ zarówno babcia, jak i dziadek przyczynili się do wielu moich najmilszych wspomnień z dzieciństwa. Nadal pamiętam pierwszą rozmowę z dziadkiem na temat golenia. Miałem wtedy nie więcej niż 13, może 14 lat, kiedy zwrócił uwagę na jasne blond „puszki”, które wyrosły mi na brodzie, dolnej wardze i bokobrodach. „Wkrótce będziesz musiał się tego pozbyć za pomocą maszynki do golenia, synu” – powiedział. W tamtych czasach powszechnie uważano, że zarost jest „niechlujny” i „nieporządny”. W tym momencie, będąc jeszcze młodym chłopcem, nie miałem ochoty zapuszczać brody. Byłem zbyt zajęty zabawą w Power Rangers (byłem Czerwonym Rangerem!), żeby myśleć o czymkolwiek innym niż moja stale powiększająca się kolekcja figurek superbohaterów. To właśnie mój dziadek kupił mi moją pierwszą maszynkę do golenia i piankę do golenia. Próbował zachęcić mnie do golenia i pokazał mi, jak to robić, gdy byłem nastolatkiem. Moja babcia dawała mu za to popalić. (Słowo „popalić” to chyba najgorsze, jakie można było użyć, biorąc pod uwagę, że oboje chodzili do kościoła). „Zostaw biednego chłopca w spokoju, Frank!” – krzyczała. „Ma mnóstwo czasu, żeby dorosnąć, kiedy dorośnie!” – dodawała moja babcia.
Od czasów mojego dzieciństwa wiele się zmieniło. Niektóre rzeczy na lepsze, inne niekoniecznie. Niestety, ani moja babcia, ani dziadek nie są już z nami. Ich odejście pozostawiło ogromną pustkę w moim życiu, ponieważ teraz jestem dorosły i mam piękną żonę oraz trójkę własnych dzieci. Bardzo bym chciał, żeby byli częścią tego wszystkiego. Czasy z pewnością się zmieniły. Brody są oficjalnie w modzie. Jednak produkty dostępne w dziale kosmetyków dla mężczyzn nie wydają się odzwierciedlać rozwoju (przepraszam za kalambur!) ewolucji brody jako całości. Znajdziesz tam wszystkie znane produkty, które pomagają mężczyznom „zabić” wspaniałą brodę i wszelkie ślady jej istnienia. Trudno jednak znaleźć choćby jeden produkt, który wspiera wzrost i zdrowie brody.
Dlaczego tak jest? Dlaczego firmy te nie mają lepszego zrozumienia i wizji, jeśli chodzi o mężczyzn i ich brody? Myślę, że wszystko sprowadza się do biznesu. Po tylu latach nadal uważam, że wiele osób postrzega boom na brody jako nic więcej niż trend, który wkrótce przeminie. Cóż, moim zdaniem są w błędzie! Zanim zapuściłem brodę, zawsze bawiłem się moimi włosami. Od czasów, kiedy miałem włosy farbowane na blond jak Eminem (tak, to naprawdę miało miejsce. Nie, nie pokażę wam zdjęć) po bycie głupkiem z jaskrawoczerwonymi włosami farbowanymi z butelki, siedzącym w klasie. Chociaż miało to wywołać szokującą reakcję, wynikało to również z tego, że nie miałem wizerunku, z którego byłem zadowolony. Nigdy nie podążałem za tłumem i do dziś wolę iść pod prąd niż z prądem. W końcu nie ma nic fajnego w wtapianiu się w otoczenie, prawda?
Ale później zacząłem zapuszczać brodę. Na początku było to trochę dla zabawy i ponownie po to, aby wywołać typową reakcję „WTF!”. I rzeczywiście tak się stało. Z czasem zacząłem szanować wizerunek, który teraz przedstawiałem. Podobał mi się wygląd, jaki nadawała mi broda, co z kolei sprawiało, że czułem się o wiele bardziej pewny siebie. Chcę to przekazać wszystkim, którzy postrzegają nasze brody jako nic więcej niż głupią fazę, która wkrótce minie. Mylicie się, co potwierdzi każdy brodaty mężczyzna.
Na szczęście dobrzy ludzie, tacy jak my w „The Beard Struggle”, mają dla was rozwiązanie. Dostarczamy tylko najlepsze produkty dostępne na świecie, nieustannie poszukując nowych i innowacyjnych sposobów, aby wspierać każdego mężczyznę i jego niesamowitą brodę w trakcie jej wzrostu. Ale hej, nie wierzcie mi na słowo. Odwiedź nasz ekskluzywny sklep internetowy i przeczytaj opinie naszych brodatych braci. Znajdziesz tu wszystko, czego możesz potrzebować, aby Twoja broda była w doskonałej kondycji. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, koniecznie zajrzyj do nas wkrótce, ponieważ mogę w 100% obiecać, że nie będziesz rozczarowany.
Cóż, to już koniec kolejnego bloga o brodach na dzisiaj, drodzy czytelnicy. Jak zawsze, podzielcie się swoimi opiniami
w sekcji komentarzy poniżej. Do następnego razu, brodaci bracia, brodaci...