PAMIĘTAJCIE, BRODY I GRILLE NIE PASUJĄ DO SIEBIE

W Anglii niedawno nawiedziła nas dość niezwykła fala upałów. Na początku lipca można by się spodziewać, że słońce będzie świecić jasno na niebie, powodując gwałtowny wzrost temperatury i oparzenia słoneczne twarzy.

Jednak dla Brytyjczyków jest to dość niezwykły widok, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przez całe lato pada deszcz, a śnieg pojawia się znikąd w mgnieniu oka. Można więc sobie wyobrazić, jak wielu z nas, Brytyjczyków, próbuje przetrwać w temperaturach sięgających 29°C, nie wysychając jak stare, śmierdzące śliwki.

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami czymś, co przydarzyło mi się zeszłego lata podczas rodzinnej imprezy przy grillu. Głównym powodem, dla którego dzielę się tą historią, jest nadzieja, że nie popełnicie tego samego błędu. Pozwólcie więc, że wyjaśnię...


Byłem gościem na tym grillu i podczas gdy napoje płynęły strumieniami, jedzenie nie było jeszcze gotowe. Będąc typem faceta, jakim jestem, grzecznie zapytałem, czy nie chcieliby, żebym zajął się grillem na zewnątrz.

Na ruszt trafiły burgery, a następnie żeberka, kiełbaski i kawałki wieprzowiny. Jak można sobie wyobrazić, sam zapach był nie z tej ziemi. Gdy potrawy zaczęły znikać z grilla, zrobiło się miejsce na kolejne pyszne kawałki mięsa.

Na ruszt trafiły szaszłyki, a po nich steki. Byłem zbyt zajęty zabawą w bycie „szefem kuchni, żeby zauważyć, że nieco przepełniłem ruszt, co spowodowało, że z tyłu i po lewej stronie rusztu zaczęły się tworzyć płomienie, które rosły znacznie powyżej bezpiecznego poziomu. Kiedy zacząłem zeskrobywać stare resztki jedzenia i tłuszczu z rusztu... *BOOOOM!* pojedyncza fala ognia ogarnęła grill i skierowała się prosto w moją stronę.

Tak szybko, jak się zaczęło, tak szybko się skończyło, wielu gości nawet nie zauważyło, co się stało. Cofnąłem się szybko i najpierw spanikowałem, a potem zaśmiałem się: „Uff, było blisko!”. Potem zacząłem czuć zapach, który można opisać tylko jako spalające się włosy.

Szybko sprawdziłem brodę i zauważyłem, że spaliłem co najmniej cal, może dwa, od jej długości, strasznie przypalając końcówki i niszcząc ją. Pobiegłem do łazienki, żeby szybko spojrzeć w lustro, i zauważyłem, że nie tylko moja broda została niepożądanie skrócona z tyłu i po bokach, ale także moje rzęsy i brwi! Wyglądałem jak pieprzony kosmita!


WOWZA! CO JA WŁAŚNIE ZROBIŁEM?? Czy trwale uszkodziłem moją brodę, brwi i rzęsy? Czy kiedykolwiek odrosną tak samo? Czy teraz będę skazany na to, że będą na zawsze krótkie? To były pytania, które krążyły mi w głowie.

Byłem dość zszokowany tym, jak łatwopalne są włosy, ponieważ od 15-16 roku życia nie miałem ich prawie wcale na głowie i nie miałem żadnego doświadczenia z tym, jak to działa. Ogień płonął tylko przez chwilę, prawdopodobnie 2-3 sekundy, podobnie jak fala oceaniczna, tyle że ta była zrobiona z czystego ognia.

Na szczęście po wizycie u mojego zaufanego fryzjera i dodatkowym przycięciu spalonych końcówek moja broda zaczęła znów rosnąć, a życie wróciło do normy. Ale ten dzień był prawdziwym ostrzeżeniem, że broda i grill naprawdę nie idą w parze, a powiedzenie „kto igra z ogniem, ten się poparzy” nigdy nie było bardziej prawdziwe niż od tego dnia. Dlatego dbajcie o siebie tego lata i trzymajcie swoje zarosty jak najdalej od grilla, bracia.

Czy spotkała was podobna historia? Jeśli tak, podzielcie się nią w sekcji komentarzy poniżej.

Do następnego razu, broda na brodzie, bracia, broda na brodzie...